Posiadanie węży, jest bardzo odpowiedzialną sprawą. Wymagają odpowiedniej pielęgnacji i uwagi. Posiłki trzy razy dziennie nie są gwarancją, że kiedyś gdzieś nie odpełzną....A jak odpełZną TO BARDZO DOBRZE!!!! Na świecie jest pełno miłych ludzi
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Kategorie: Wszystkie | przemyślenia | zwykły dzień
RSS
wtorek, 12 sierpnia 2008
wszędzie mnie pełno, wszystko mnie ciekawi

no, no

ponad rok od ostatniego wpisu

owocny rok

Kraków zamknięty

poznaje Śląsk i Warmie....Mazury też

nowi znajomi

od tej strony jeszcze siebie nie znałam

i coraz bardziej mi sie to nowe życie podoba

16:38, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (4) »
piątek, 31 sierpnia 2007

mieszkanie...

ruszyło z kopyta, szukam, szperam, jedno ładniejsze od drugiego, ale zawsze cos nie tak...już, jużby się wydawało, że to raj na ziemi a tu pech, po oględzinach mam poważne zastrzeżenia czy sufit wytrzyma...albo łazienki, łązienki to temat rzeka, kiedy słysze "kosmetycznie odświeżyć łazienke" to iuż widze co mnie czeka...to nie tak, że czepiam się pierduł, ale chyba jeszcze nie trafiłam na TO mieszkanie...

hmmmm

z miłych rzeczy

"jesteś dla mnie coraz ważniejsza"

świetnie, świetnie się poczułam kiedy czytałam poraz setny...zgasiłam komputrer i wlączył się analizatorparalizator...czy ja już nigdy nie zaufam? zawsze będe dopatrywała się drugiego dna? chyba czasu trzeba

ostatnio złapałam sie na tym, że żyje tak jakbym tego czasu nie miała, tak jakbym musiała wszystko zrobić teraz, już, zaraz

22:21, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
już po walacjach

po wakacjach, jakoś tak w tryby trudno wejść...

ale cudnie było, dużo kilometrów przejechanych, dużo rzeczy zobaczonych....żaden problem nie rozwiązany....a miałam wszystko pozałatwiać na tych wakacjach ...oj Aga, Aga

12:50, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (3) »
środa, 25 lipca 2007
...

Jeszcze kilka dni temu był tym jedynym, no fakt w nawiasie było chyba. Czasami mała sprzeczka może wiele odsłonić. Kiedyś tak nie analizowałam, nie byłam wyczulona na drgania w głosie, teraz jestem. Znowu wycofanie, przyglądanie się, analizowanie i prosty wniosek to nie ten... Jak długo to potrwa? Czy ja nie przesadzam? Tym razem chce mieć pewność, że nie usłysze znowu "sory pomyliłem się". Narazie cisza, zawieszenie kontaktów na pare dni, czas do przemyślenia, jednak te wspólne wakacje już nie cieszą. Nie uśmiecham się do myśli o długiej podróży z nim, sztywnieje na samą myśl wykonania jakiegoś miłego gestu, już nawet zakupiłam odpowiednio grubą ksiązkę by zabić czas w drodze i nie musieć rozmawiać. Bo zresztą o czym rozmawiać, skoro ja już wiem, że to nie ten, albo inaczej pekła wemnie myśl, że to ten. Mija trzeci dzień bez słowa, bez jednego zamienionego zdania a ja nie tęsknie, nie czuje jego braku...

13:20, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (9) »
piątek, 20 lipca 2007
nowe codzienne

wydawało mi się, że kupno mieszkania to nic wielkiego...

tak mi się tylko wydawało...

pierwszy ból, gdzie? juz na 100% wiem, że to nie Kraków, oswojona już byłam z myślą, że będą to Gliwice....a tu zonk...jak zaczełam oglądać tak odkryłam kilka bardzo ładnych (a jedno nawet z potencjałem ;-)) w Zabrzu!!

Bądź tu mądra i pisz wiersze!!! No przecież ja do cholery mega niezdecydowana jestem, i jak mam dokonać jakiegoś wyboru, to jestem chora, a tu musze dość życiowego wyboru dokonać!!! Na korzyść Gliwic przemawia to, że mi się podobają jako miasto, Zabrze jest koszmarne

Trudno, ponoć w życiu twardziuchem trzeba być, narazie i tak mam korowody z bankami...

Naszczęśćie M wspiera dzielnie, popiera wszystkie decyzje, kiedy za bardzo jęcze i stękam przywraca do pionu. Generalnie to ja to myślenie o mieszkaniu odpuszczam sobie do powakacjach, a co mi tam 12 dni nikogo jeszcze nie zbawiło!!!

Aaaaaaaaa i kolejna dla mnie radosna wiadomość, to ta, że za 12 dni wyjazd...mmmmmm już się nie mogę doczekać, tylko kilka dni, ale należy nam się, ten rok dla nas obojga był koszmarny...

Po rozwodzie nadal mieszkam z ex, mieszkanie zostało podzielone na strefy. Zresztą, ma to dla mnie małe znaczenie, bo ja teraz tam tylko śpie i trzymam ubrania. Po rozwodzie straciłam męża ale zyskałam brata, tak zabawnie o całej tej sytuacji mówią znajomi, staramy się utrzymywać jakieś poprawne stosunki, tylko że kurcze we mnie od czasu do czasu wstępuje jakiś diabeł i wtedy ex ma ciężkie dni. Generalnie jednak staramy się sobie nie wchodzić w drogę, chyba nam to wychodzi, bo ja od jakiś 10 dni nie widziałam go i nie zamieniłam z nim ani jednego słowa. M twierdzi, że rozumie, że nie ma ciśnienia, ale widzę jak panowie czasami się mierzą wzrokiem, dwa koguty hihiihihihihih i ta ciągła próba udowadnianiania, jestem lepszy....oj chłopcy, chłopcy chyba nigdy was nie zrozumie!

12:39, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 lipca 2007
małe czerwone F

ostatnio z nowym M, wpadliśmy do pumy, mnie przyciagneła ładna sportowa torebka, M coś zupełnie innego, kiedy ja się wypinałam przed lustrem z torebką M podszedł z tajemniczym usmiechem i stwierdził, że znalazł coś wymarzonego dla siebie i wyciągnął na dłoni maleńki czerwony bucik ze znaczkiem ferrari "fajnie byłoby mieć w domu takie malutkie ferrari". Hmmm, poraz pierwszy taka myśl mnie nie zmroziła, powiem więcej była mi bardzo miła

14:08, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (3) »
gruba czarna kreska

ostatnio z wpisami byłam gdzieś około grudnia, od tego czasu:

-zmieniłam prace

-zmieniłam prace

-znalazłam 2 prace

-znalazłam (chyba) tego jedynego

-rozwiodłam się

-rozstałam się (chyba) z tym jedynym

-znalazłam 3 prace

-pogodziłam się z (chyba) jedynym

-zkończyłam 3 prace

-jestem na etapie brania kredytu na mieszkanie

-większość "gadżetów" straconych w trakcie rozwodu odkupiona

-jestem w trakcie robienia prawa jazdy

-okresowe badania wychodzą nieźle

Jak tak sobie to czytam, to stwierdzam, że jestem z siebie dumna. Może to dla wielu nie jest wielkie halo, ale ja wiem ile mnie to kosztowało, wiem że dzis jestem zupełnie inna osobą, napewno mam mocniejsze łokcie....

14:01, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 lipca 2007
już nie jęczymy!!!!

wpadłam tak na chwilkę, kurzu tu dużo....

chciałam skasować tego bloga, bo po co mi on, opowiada o rzeczach któych już dawno nie ma, opowiada o dziewczynie, która już ( na szczęśćie) nie istnieje...

jednak...

jednak zostawie go sobie ku przestrodze, zaraz zrobie grubą kreske i zaczne pisać od nowa...

co mnie do tego skłoniło? wczorajszy list od mojej znajomej, przysłała mi moje zdjęcia z okresu ok 2 lat, siedziałam i uwierzyć nie mogłam, zmieniłam się cała i w środku i na zwewnątrz, a najważniejsze jest to, że ja się teraz cholernie lubię...i o tym będzie teraz mój blog!!!

10:31, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 18 grudnia 2006
kwarantanna

Kasy jak nie było tak nie ma, tia

W nowej pracy mamy kwarantanne...dosłownie, 4 dni wolnego, przymusowego dla wszystkich, jedna dziwewczyna przywlekła coś zakaźnego, mamy się obserwować, jak za 4 dni będziemy zdrowi to wracamy do wielkiej roboty i nadrabiamy, nadrabiamy....Bogu dzięki w takich sytuacjach za internet i komórki....Więc słodko się bycze, postanowiłam ten czas przeznaczyć naprawdę dla siebie, robie sobie odtrucie organizmu (powinnam jeszcze umysłu, ale ten mi się odtruje sam i szybko, jak babsko mi przelew zrobi, bo to ostatnia rzecz jaka mnie jeszcze z nią łączy) czytam, pisze zaległe listy do znajomych, ale nie takie @, tylko takie zwykłe papierowe w świątecznym klimacie....Błogostan, tylo szkoda mi tej dziwczyny, straszne choróbsko przed świętami!!!

13:40, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (2) »
środa, 13 grudnia 2006
bankowo
tak sobie sprawdzam moje konto i sprawdzam i dopatrzeć się niemoge zaległości jakie mi wisi była szefowa...tia najważniejsze damą być za cudze pieniadze...żałosne babsko, myślałam, że posiada troche więcej klasy, ale zawsze przy wódce i pieniądzach wychodzi format człowieka
17:28, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (3) »
środa, 06 grudnia 2006
poleniuchowałam troszeczke

troche sie ostatnio pokopało, troche poukładało, pare lekcji wyciągnietych

ostatnia "wielka" praca zrezygnowała ze mnie w połowie listopada....i właściwie ciężar spadł mi z ramion, jeszcze nigdy tak bardzo nie czułam jak tam, że to co robie nie ma najmniejszego sensu. Byłam tak zaaferowana tą "cudowną" i z "perspektywami" pracą, że zupełnie nie dostrzegałam tego jak moje ciało krzyczało "dość, przerwa" na pare dni wylądowałam w szpitalu, troche serce sobie spieprzyłam.....

Znalazłam nową prace, daje satysfakcje, prawdziwą, nie taką nakręconą, nikt się nie puszy, nie trzeba grać, udawać. Pozwala zdystansować sie do własnych problemów, bo przecież inni mają gorzej.

Jest fajnie, znowu moge spotykać się ze znajomymi ot tak poprostu, bez sprawdzania w kalendarzu kiedy znajdę wolna chwile,  i znowu moge zakładać dżinsy....Nigdy więcej nie wpuszcze sie w takie maliny, w których sie siedzi i na siłe wmawia sobie "jest super jest super, kurwa lepiej byc nie może"

11:50, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (4) »
środa, 18 października 2006
beznadziejni i samotni

pare dni temu miałam urodziny, znajomi zrobili impreze "niespodzianke", wszystko super, wszyscy dopisali, gdzieś tak koło 23 nagle do przez nas zajmowanej sali "wszedł" wielki bukiet herbacianych róż... wszedł na nogach tego chłopca co ta "ja dla niego za dobra"...i do ciężkiej cholery zamias zrobić zniesmaczona mine nr 345, albo puścić jakiś kąśliwy komentarz, mnie kretynce, w oczach staneły łzy jak grochy.

Chłopiec róże przekazał, pięknie dłonie wycałował, życzenia złożył, wyszeptał namiętnym głosem, że cholernie żałuje i chciałby cofnąć czas, i tu dopiero mi się mózg włączył i odszeptałam, że jeszcze się taki geniusz nie urodził co by to zrobił (z tym czasem oczywiście). Chłopiec zrobił mine zbitego szczeniaka, jeszcze raz dłonie ucałował pożegnał wszystkich miłym uśmiechem i oddalił się w sobie znanym kierunku. Aaaaaa dla wzmocnienia efektu chłopiec chwile wcześniej zsiadł z motoru, więc tachał jeszcze kask ze sobą no i te ciuch na motocykl!!!!! Mmmmmmmmmmmm, no nie ukrywam, że mnie strasznie kręcą.

Kiedy chłopiec się oddalił, zaczeły sie ploteczki, mniej zorientowani

"ty, ale to przecież nie jest Krzysiek?!?!?"

bardziej zorientowani

"to chyba ten"

A ja siedze wieczorami sama, z ogromniastym bukietem herbacianych róż, i walcze sama ze sobą, żeby nie zadzwonić, nie wysłać nawet maleńkiego esa "hej", narazie wygrywam, ale samotność powoduje, że ludzie różne głupoty robią.

Chyba potwierdzeniem tego jest jeszcze mąż. Ostatnio oświadczył, że to był jego wielki błą, ze nie przemyślał sprawy do końca, a właściwie przemyślał, tylko nie przewidział mojej reakcji. Ośiadczył, że jeśli mi w życiu się nie poukład to on zawsze będzie czekał!!! No masz ....

W niedzielę wyciągał mnie do Ojcowa "no wiem jak lubisz tam jeździć", co chwile biega za mną z aparatem, przez ostatni tydzień stworzył mi album z około setką zdjęć, jak śpie, jak myje zęby, jak się śmieje, jak przymierzam coś nowego, jak się smuce....Jest wszystko. Nagle zwraca uwage, że ja świetnie w czymś wyglądam albo, że ładnie oczy wymalowałam, "brakuje mi Twojego zdania" to ostatnio stwierdził....Samotność to straszna rzecz

A ja pewnie wziełabym te wszystkie jego słówka za jakąś przemiane i wyższe uczucia, gdyby nie coś okropnego co ostatnio zrobiłam. Jeszcze mąż wychodząc zapomniał zabrać ze sobą telefon, moja ciekawość wzieła góre, no i jak mi oczęta zaczeły wychodzić z orbit kiedy to wyłonił się z esów portret Ani studentki, która ma "bardzo sexi fryzurkę" i "nie powinna się o nic martwić, bo ja czule oczęta i nosek całuje" albo "kochanie bez Ciebie świat traci kolory"....nożesz kurwa....to mnie krew zalała, bo kiedy było wszysko ok to ten bencwał nie potrafił napisać, że kiedy mnie nie ma, świat traci kolory tylko "kup mi cole" albo "nie ma chleba". Pozatym, niech mi nie zawraca dupy pierdołami, kiedy ja mam jakiegoś faceta olewam go i nie robię, żadnych nadzieji (zresztą jak faceta nie mam to też go olewam) ani nie karmię nikogo kłamstwami....On jest beznadziejny....Poprawka oboje jesteśmy beznadziejni

10:41, aga_optymistka , zwykły dzień
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39